poniedziałek, 27 stycznia 2014

Violetta 2 rozdział V

 VIOLETTA
Siedziałam oparta o ścianę na korytarzu w szpitalu.


Martwiłam się o Federico.ie długo mam go zobaczyć..mam nadzieję,że to co mówił lekarz to..to nie może się stać.O jest taki młody..utalentowany..mam nadzieję,że Leon,bądź Diego przyjdą do mnie by mnie pocieszyć,albo przytulić.Kocham Leona..on daje mi największe wsparcie w tej sytuacji..z resztą Diego również..Pójdę do parku..muszę się przejść.

W PARKU
*VIOLETTA*
Pamiętam jak rok temu Federico śpiewał mi piękną piosenkę.


Albo jak mnie pocieszał,gdy Ludmiła uprzykrzała mi życie...


On jest za młody a taką tragedię.Mam nadzieję,że wyjdzie z tego bez żadnych komplikacji.W parku zobaczyłam siedzącego Leona.


-Jak Federico?
-Chyba lepiej.Jeszcze dzisiaj będę mogła się z nim zobaczyć.
-To dobrze..dlaczego nie powiedziałaś mi,że Federico to twój kuzyn?
-No bo on tego nie chciał.Kocham go jak młodszego brata...i nie chciałam sprawić mu zawodu..
-Rozumiem...
-Nie gniewasz się?
-No pewnie,że nie..
-A słuchaj..dziewczyny miały przyjść,i nie przyszły,wiesz coś o tym?
-Tak,to śmieszna historia..
-To mi ja opowiedz może razem się pośmiejemy..
-Ok...To dziewczyny szły przez las..niby na skróty.I w pewnym momencie Ludmiła złamała obcas i pobrudziła sobie stópkę..tak się wkurzyła,że musiała pójść poszukać strumyka,by umyć biedną stópkę super nowej..(śmiech) i zabłądziła,po chwili dziewczyny zorientowały się,że nie ma Ludmiły,bo jest dziwnie za cicho.Poszły jej szukać..znalazły ją po chwili całą w błocie(śmiech) Na co Fran powiedziała:
-Blask super nowej chyba wygasł w tym błocie.(śmiech) Na co Lu się wkurzyła i wrzasnęła,że nie prawda:
-Wcale nie! blask super nowej nigdy nie wygasa!
I rzuciła Fran do błota..Dziewczyny chciały ją ratować,a same zostały ofiarami.Czekałem na nie pod domem Lu,i nagle wyszły z krzaków całe w błocie (śmiech)
-Ty zawsze poprawiasz mi humor.A ta historia..i Lu w błocie..ja nie mogę!(śmiech)
-Wreszcie..
-Co?
-Się zaśmiałaś..
-Dziękuję ci Leon..od razu humorek mi się poprawił! (śmiech)
-Nie masz za co..


Leon mnie przytulił.

GERMAN
-German,gdzie Viola?
-Wyszła..poszła się przejść..
-Biedactwo..bardzo to przeżywa..
-Wiem..biedactwo..dziękuję Esmeralda..
-Za co?
-Że jesteś.


Esmeralda mnie pocałowała..przyznaję,lubię ją,lubię z nią przebywać,ale kocham też Angie..Nie wiem co mam zrobić.
-German,muszę wiedzieć na czym stoję..czy jest szansa,,chociaż cień szansy,ze mam u ciebie jakiekolwiek szanse? proszę,powiedz szczerzę.
-Myślę,że masz.Masz szansę jak najbardziej..
(uśmiech) Odprowadzić cię pod szpital.Wiesz,że nie mogę tam z tobą zostać,bo Olga by zwariowała.
-Wiem,ach ta Olga..zwariowana jak zawsze,,
-Tak...(śmiech) Chodźmy.
-Ok..



-Poczekaj,ktos dzwoni.

-Hej..
Teraz?
Nie mam za bardzo czasu..
Ty niby też?!
Dobra zaraz tam będę.

-German,mam coś ważnego do załatwienia..
-To idź..
-Nie gniewaj się,przepraszam..
-Nie masz za co..do zobaczenia
-Pa

W PARKU
*ESMERALDA*
-Mamusia!


-Oj kochanie,tak tęskniłam..
-Esmeralda,zostanie u ciebie przez miesiąc,na razie.
-Pa tato!
-Pa księżniczko!

-Mamo! tęskniłam
-Ja też,ale puść mnie zaraz mnie udusisz..
-Sorry,ale tak bardzo się stęskniłam!
-A ja za tobą skarbie!

SZPITAL

VIOLETTA
Lekarz pozwolił mi wejść do Federico.

-Violetta?
-Federico!
-Chodź uściskaj kuzyna!
-Z miłą chęcią!

NARRATOR
Violetta i Federico rozmawiali przez godzinę.

RANO 6:27
VIOLETTA
Teraz wiem,że Fede się obudził ze śpiączki.Dzisiaj postanowiłam pójść do studia.

W STUDIO
-Ludmiła na scenę!
-Już idę Pablo..pora by super nowa olśniła scenę!
-Tak..jasne..muzyka!



-Bardzo dobrze Ludmiła!
-No ba..jak zawsze..to znaczy dziękuję Pablo..
-Violetta na scenę!



-Świetnie!
-Dziękuję Pablo..
-Dobrze Ludmiła,Kamila Franczeska,na scenę.


-Dobrze dziewczyny!

-Leon,Natalia!


-Dobrze,to koniec na dziś.Widzimy się jutro dzieciaki!

DOM VIOLETTY
-Olga,otworzysz ja zaraz zejdę!
-Dobrze kochanieńka!

-O Leon,wejdź!
-Dzień dobry Olga.
-Hej,hej..

-Leon!


-Cześć,jak się czujesz?
-Dobrze,czekam na telefon od lekarza,
Chodź,usiądź..
-Dzięki..

-O kolejny gość...
-Ja otworzę Olga


-Kami! Brodwey! zapraszam!
-Jak się czujesz?
-Lepiej Kami

10 MINUT PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Mój dom wypełniony był przyjaciółmi.
Lu podeszła do fortepianu i zaczęła grać.


Każdy zaczął śpiewać.Olga i Esmeralda też się przyłączyły.

2 GODZINY PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Wszyscy już poszli..wszyscy oprócz Diego..siedział w moim pokoju.Rozmawialiśmy długo.Nagle do mnie podszedł.


-Nie przejmuj się tym wszystkim..
-Dzięki..jutro idę do lekarza i dowiem co będzie z Federico.
-To fajnie
Ja chyba pójdę..
-Ja chcesz..
-Jutro do mnie zadzwoń jak się czegoś dowiesz,zgoda?
-Na pewno zadzwonię.
-No ja myślę,dobrze pa.
-Pa miłego wieczoru!
-Pa,wzajemnie..

SOBOTA
VIOLETTA
PISZĘ W PAMIĘTNIKU:

Ten tydzień był szalony.Całe szczęście Federico nie straci czucia w ręce,ale musi się pilnować.Dzisiaj idę do studio na próbę z dziewczynami .Wiem,że jest sobota,ale w poniedziałek mamy występ..
Pa
Violetta <3

W STUDIO
-Poznajcie moją kuzynkę Anne


-Cześć..
-Hej
-Cześć.Violetta kojarzę cię z jumix,pięknie śpiewasz..
-Dziękuję..kto był twoim faworytem?
-Franczeska..
-No oczywiście...a kto inny...
-Dziewczyny mam nadzieję,że przyjdziecie do mnie na urodziny?
-Jasne!
-Na pewno przyjdę Fran..
-My lecimy.pa!
-Pa!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz